Autor Wiadomość
la li shon di gi dai mon
PostWysłany: Pią 23:18, 17 Lut 2006    Temat postu:

Małe sprostowanie , obecnie na perkusji w soomood gra Piotr Kubański który nagrał też z nami materiał na płytę. Oczywiście recenzja dotyczyła koncertu w Alchemi na ktorym jeszcze graliśmy z Tomkiem Dominikiem którego obocnie można uslyszeć w Homo Twist oraz innych znanych formacjach.
n a t a
PostWysłany: Pią 20:08, 17 Lut 2006    Temat postu: alchemiczne wspomnienia 23.10.2005

oto co znalazlam w necie :
http://knajpy.krakow.pl/artykuly/artykuly/51

"Soomood

W dzisiejszych czasach czasami miesza się ze sobą różne gatunki muzyczne i nikogo to nie dziwi.

Czasem jest to wynik potencjału twórczego żyjącego w artyście, który nie chce się ograniczać do jednego nurtu, nie lubi być “szufladkowany”. Czasem rezultat spotkania kilku na pozór zupełnie różnych jasno określonych postaci, które postanawiają stworzyć coś wspólnie. Rzeczą nieuniknioną wtedy jest, iż artyści wzajemnie od siebie czerpią, przez co nie da się ich już tak jasno określić. Przykładem drugiego z wymienionych przeze mnie przypadków może być zespół Soomood, którego koncert odbył się 23 października w Alchemii i promował ich płytę. Grupę tworzą: Rasm Al. Mashan (vocal), Małgosia “Tekla” Tekiel (bass), Piotr “Lala” Lewicki (guitar, comp, keyboards), Tomek Dominik (drums), Paweł Wróblewski (guitar). To co proponują jest próbą połączenia elektroniki, etno i grunge przy lekkim przewodnictwie czy może raczej podkładzie, tle ostatniego z wymienionych przeze mnie gatunków. Wokalistka obdarzona niezwykłym, charyzmatycznym głosem doskonale barwą wpisującym się w stylistykę rockową, wprowadza swoim śpiewem elementy etniczne podobnie zresztą jak gitarzysta swoją grą. W pierwszym odruchu zastanawiałam się czy łączenie takich nurtów w sposobie i proporcjach prezentowanym przez zespół jest właściwe. Czy może nie było by lepiej w poszczególnych utworach uwypuklić jednego z czynników a dwa pozostałe delikatnie zaznaczyć, lub w ogóle wyeliminować. Ale zespół sam odpowiedział na chodzącą po mojej głowie wątpliwość kolejnością w jakiej poszczególne utwory były prezentowane. Zaczeło się od piosenek, w których wszystkie trzy nurty zostały połączone w sposób wyżej przeze mnie opisany, a na koniec zostawiono po jednym utworze dla grunge, etno i elektroniki – i czegoś mi w tych kompozycjach brakowało. Zespół trzykrotnie bisował grając pierwsze z prezentowanych piosenek dzięki czemu mogłam zrozumieć czego mi brakowało – właśnie dzięki temu porównaniu. Tym czymś był sposób w jaki Soomood łączy pozornie odległe klimaty i sam ich rodzaj. Tak więc grupie udało się w zupełności mnie przekonać do ich twórczości, pomimo moich początkowych oporów. Zresztą nie tylko mnie. W piwnicznych warunkach wytworzył się świetny klimat, wiele osób najpierw nieśmiało potem odważniej (dzięki zachęcie Maćka Maleńczuka obecnego jako
przyjaciel zespołu, który grał podczas wernisażu Evy Maleńczuk w Alchemii z października) kołysało się czy wręcz tańczyło, poddając się nastrojowi muzycznemu wytworzonemu przez zespół. Potwierdzeniem satysfakcji słuchaczy były gromkie oklaski po każdym kolejnym utworze. Soomood to z pewnością zjawisko niecodzienne, niepowtarzalne i warte poznania.



Judyta"

Powered by phpBB © 2001,2002 phpBB Group